Zaloguj się RU RU EN EN PL PL ES ES
muzmo.org
Finał "The Voice of Poland 8": różowi fani, przygoda wuefistki i nowy pop talent
 Add to favorites

Za nami finał ósmej edycji "The Voice of Poland". Program wygrała Marta Gałuszewska, której utwór znalazł się w pierwszej dziesiątce światowej listy "The Voice". Finałowy odcinek oglądaliśmy z widowni telewizyjnego studia. Co działo się tam, czego nie pokazały kamery? Zapraszamy na relację z punktu widzenia fanki, której towarzyszyliśmy wczoraj w czasie transmisji.

- Proszę ustawiać się w kolejkach. Będziemy wchodzili sektorami - krzyczała producentka przez megafon. Foyer studia ATM wypełnione było po brzegi fanami. Gdzieniegdzie widać było transparenty, różowe wyspy peruk. Narastało zniecierpliwienie, tumult podekscytowanych rozmów. Na finał ósmego sezonu "The Voice of Poland. Najlepszy głos" czekaliśmy od godz. 18. Bramki zamykano pół godziny później.

Opaski, sektory, odliczanie. Herby miasta, ręcznie malowane, szampany chowane w torbie podręcznej. Jedni przyszli wspierać swoich faworytów, inni byli członkami rodziny. W takim wypadku czekało na nich specjalne miejsce na widowni, żeby mogli szybko podejść do kamery do zapowiedzi utworów.

Swoje miejsca zajmujemy przed godz. 19. Wchodzimy przez główne wejście, mijamy miejsca, skąd w odcinku nagrywa się wejścia zakulisowe. Sektor A to na lewo, po schodach na górę. Obok siada pani Karolina z Poznania. Rozmawiamy chwilę. Jest wuefistką, zagorzałą fanką programu. Przyjechała z Wielkopolski do Warszawy specjalnie na ten wieczór. Finał sezonu miałem spędzić z kimś, kto ma swoich faworytów, kto towarzyszył uczestnikom od początku. Oglądanie programu z widowni było dla niej dużym przeżyciem. - Trochę mniejsze to studio się wydaje, ale ładnie to zrobili - ocenia.

Na scenie trwają próby świateł, wchodzą ludzie z produkcji, ostatnie poprawki, korekty. Trzeba też przygotować publiczność. To zadanie Bartka i Rysia, dwóch podgrzewaczy atmosfery na widowni. To oni dbają o to, żeby ten program miał niegasnącą temperaturę. - Budzimy się, budzimy. Dajcie jakiś głos, jesteśmy w programie "The Voice of Poland". Drodzy państwo, będziemy tu razem z wami, bo to od was zależy jak ten program będzie oglądany przez naszych widzów - mówił na wstępie Ryszard. Przez kolejne 40 minut robiliśmy za tło kilku nagrywanych występów. Robi się tak w momencie, kiedy podczas emisji nie starcza czasu na wszystkie przebiórki i zmiany scenografii. Tak było z utworem Jessie Ware, w występie której niezmiernie potrzebni byli wszyscy ludzie na widowni. - Nikt nie siedzi, wszyscy stoją spośród państwa, i włączamy latarki w telefonach. Jesteśmy z Jessie - zachęcał Ryszard. Pani Karolina bardzo żywo włączyła się do zabawy i dziwiła się tym, którzy aktywnie nie uczestniczą w choreografii. - Trzeba się było z tym liczyć, przychodząc tutaj - mówiła z przekonaniem, tańcząc do melodii "Alone" brytyjskiej piosenkarki.

Chwilę potem Bartek z Rysiem przywitali finalistów i finalistki finału programu, i raz jeszcze poprosili o pomoc publiczności w nagraniu drugiego utworu Ware, "Say You Love Me", przy gościnnym udziale Marty, Mai, Michała i Łukasza. Za dwie godziny jeden z nich będzie trzymał w ręku kontrakt z Universal Music Polska i czek na 50 tys. złotych.

Bitwa o podium

- Zostało pięć minut do wejścia na wizję - oznajmił Rysiu, stojąc już na wysokości pierwszego rzędu na podwyższeniu. Po przeciwległej stronie miejsce zajął Bartek, by przez cały program dawać instrukcje publiczności, kiedy i w jaki sposób dopingować wokalistów. 120 sekund do rozpoczęcia programu, odliczali, a w ich głosach słychać było zdenerwowanie. Udzieliło się to wszystkim. Ostatni make-up trenerów, zajęcie miejsc, zapięcie pasów i czerwona lampka zapaliła się na fruwającej kamerze nad naszymi głowami. To ona łowi najaktywniejszych na widowni, i obnaża ewidentnie znudzonych, więc trzeba było trzymać fason. Przyznam, że trudno się skupić na wykonaniu, jak trzeba klaskać, bujać się i nie dać po sobie poznać, że coś jest nie tak.

Kiedy kurtyna poszła w górę, a Tomasz Kammel i Barbara Kurdej-Szatan przywitali telewidzów, na scenę wszedł Łukasz Łyczkowski. Obok niego pojawiły się tancerki z Grupy Volt. Pierwsze takty piosenki naprowadziły na tytuł od razu: "Sweet Child O’ Mine" Guns N' Roses. A chwilę później, wspólnie z Tomsonem i Baronem wykonał "Still Haven’t Found What I’m Looking For" grupy U2. Łyczkowski wysoko zawiesił sobie poprzeczkę, i choć nie wszystko w jego wykonaniu było idealne, pokazał, że miejsce w finale nie było dziełem przypadku. Po występie Maria Sadowska gratulowała mu świadomości swoich niedociągnięć, o których mówił w materiale zapowiadającym piosenkę i życzyła mu nagrania dobrej płyty. - Wszyscy na nią czekamy - dodała.

Chwilę później trenerka była już na scenie ze swoją finalistką, Mają Kapłon. Wspólnie wykonały utwór Ani Rusowicz "W co mam wierzyć" z filmu "Sztuka kochania", w reżyserii Marii Sadowskiej. Utworem solowym Mai na dzisiejszy wieczór był przebój "Bleeding Love", z repertuaru Leony Lewis. Jej występ docenił Michał Szpak: - Ja Maję kocham od pierwszego wejrzenia, przecież z nią pracowałem. W momencie, kiedy dziś stanęła na scenie, zobaczyłem w niej prawdziwą artystkę.

Jako trzecia tego wieczora na scenie pojawiał się faworytka programu, Marta Gałuszewska. - Na casting przyszłam totalnie przypadkiem. Stres poczułam na chwilę przed wejściem. Pomyślałam: koniec, zginęłam - mówiła w materiale przed występem. Na przesłuchaniach w ciemno wykonała utwór Eda Sheerana "I See Fire". Mimo stresu i wątpliwości na blindach obróciły się wszystkie cztery fotele, a jej występ trafił na światową listę TOP10 programu "The Voice". Marta trafiła do drużyny Michała Szpaka, który w finale zaprosił ją do wspólnego wykonania jego najnowszego singla "Don’t Poison Your Heart". Wielu internatów oceniło ten duet jako najlepszy występ ósmej edycji programu. Marta sięgnęła też do klasyki country, wykonując "Jolene" Dolly Parton, w niedawnej aranżacji Miley Cirus. - Jesteś najpiękniejszym prezentem dla Michała, który ma dzisiaj urodziny - zaczął Andrzej Piaseczny, a cała sala zaśpiewała mu głośne "sto lat".

Czwarty finalista w duecie z Andrzejem Piasecznym wykonał piosenkę Roda Stewarta "Do Ya Think I’m Sexy". Wcześniej przypomniał przebój "Two Princes" z repertuaru Spin Doctors. Po pierwszej rundzie finału Tomasz Kammel pojawił się na scenie z kopertą. Kiedy światła zmieniły w studiu nastrój, a prowadzący zawiesił głos, uczestnicy stojący w komplecie obok wstrzymali oddech. Wtedy do głosu doszli fani finalistów. Zaczęli przekrzykiwać się na imiona uczestników, próżnie licząc na odczarowanie sms-owego głosowania widzów. Werdykt wyłonił pierwszą trójkę ósmej edycji programu. Pechowe, czwarte miejsce przypadło w udziale Mai Kapłon.

Pojedynek po polsku

W drugim etapie finału pozostały trzy osoby: Marta, Łukasz i Michał. Zanim wrócili na scenę, Bartek z Ryszardem nie milkli w dopingu publiczności. - Więcej braw przy wypowiedziach, więcej przy wejściu na scenę uczestników. Jeszcze 30 sekund i wracamy na wizję, proszę państwa! - mówił podekscytowany Ryszard. Stojąca obok mnie pani Karolina bawiła się świetnie. Wspierała finalistów głośnym dopingiem. Miała też swoje typy na dalszy rozwój wypadków. - W dwójce zostanie Marta i Łukasz - obstawiała.

W etapie "polskim" rzeczywiście ostatnia rockowa siła tej edycji trzymała się mocno. To był dobry dzień dla zawodnika Drużyny Tomsona i Barona. Łyczkowski znów sięgnął po wymagający utwór, tym razem z dyskografii Czesława Niemena. "Jednego serca" w wykonaniu młodego wokalisty nie było wolne od błędów w najwyższych partiach, ale zebrało dobre recenzje u Michała Szpaka. Do dobrze znanych refrenów sięgnął też Michał Szczygieł, który przypomniał "Boga" z klasycznej płyty grupy T.Love, "Prymityw". Stojącej obok mnie pani Karolinie odżyły wspomnienia. - Byłam na ich koncercie - wspomina. Kiedy, pytam. - Jak byłam trochę młodsza. W Eskulapie - uśmiecha się do mnie. Mnie przypomniały się gliwickie Igry, i coroczne koncerty na Placu Krakowskim. I ten refren: "Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym! Tak bardzo, tak!".

Sentymentalne podróże zafundowała nam też Marta Gałuszewska, śpiewając "Zanim zrozumiesz" grupy Varius Manx z czasów Anity Lipnickiej. Wspaniały czas dla polskiej piosenki, można było pomyśleć. Czekamy na następców. Kto wie, może przyniesie ich ten program?

Kiedy na scenę wrócił Kammel z kopertą, trójka uczestników stała już na scenie, obok siebie. W tym momencie w programie miała zostać tylko dwójka finalistów. Ostatnia prosta. Klasyczne jeden na jednego. Decydujące stracie, statuetka "The Voice of Poland" o krok. - Program, w tym momencie opuszcza, Michał Szczygieł - obwieścił prowadzący. O zwycięstwo, w bezpośrednim starciu z Martą Gałuszewską walczył Łukasz Łyczkowski.

"Jestem zaskoczony"

Wokaliści zaprezentowali swoje debiutanckie single. Łyczkowski zaśpiewał "To Jest Mój Rock’n’Roll", a Tomson przypomniał: - Po tym etapie skończą się błyski, skończą się światła. Trzeba będzie coś powiedzieć. Ale o waszą czwórkę jestem spokojny - mówił wokalista grupy Afromental.

Marta zaśpiewała swój singiel "Nie Mów Mi Nie", za który trenerzy wystawili jej najwyższe noty. Andrzej Piaseczny: - Jestem fanem Twojego warsztatu wokalnego. Mówiłaś, że w programie było ciężko. To jeszcze nic! Teraz dopiero się zacznie. Życzę ci więc, żeby na tej drodze przed tobą, było tylko tyle osób, które Cię wspierają co teraz, a nawet żeby się multiplikowały - życzył wokalista, który w tym roku świętował 25-lecie pracy artystycznej.

Różne etapy swojej kariery miała też Edyta Górniak. Jedna z wciąż najpopularniejszych polskich wokalistek zaprezentowała swój najnowszy singiel "Andromeda", który wyprodukował Donatan. Występ był okazją by zapowiedzieć nowe show telewizyjnej "Dwójki". Edyta Górniak wspólnie z Dawidem Kwiatkowskim i Tomsonem i Baronem będą jurorować w programie "The Voice. Kids". Premiera 1 stycznia, kolejne odcinki, co sobotę.

Czwarty live, ósma edycja, wielu wokalistów, niemało przebojów i coraz wyraźniejszych karier. Rockowiec i dobrze zapowiadająca się popowa wokalistka. Werdykt odczytał dyrektor TVP2. Złamał pieczęć, otworzył kopertę, i znieruchomiał: - Jestem zaskoczony. Ósmą edycję "The Voice of Poland" wygra... - zawiesił głos, po czym dopowiedział nazwisko: Marta Gałuszewska. Studio ATM-u zatrzęsło się od pisków i krzyków. Różowe peruki ogarnęły centrum sceny. Rodzina Marty prawie wypadła z ekscytacji przez barierki. Jeszcze kontrakt Universal Music Polska, czek na 50 tys. złotych i oczekiwanie na ciąg dalszy.

Stojąca obok mnie pani Karolina tylko pokiwała głową: - Wiedziałam, że ona wygra. Jest najciekawsza - oceniła fanka programu. Przez cały live bawiła się świetnie. - Jestem szczęśliwa, że mogłam tu być, fantastyczna przygoda.

Po zejściu z wizji przyszedł czas na pytania do finalistów i uczestników. Andrzej Piaseczny ocenił ten czas na lepszy dla młodych muzyków, ale i trudniejszy zarazem. Przynajmniej, jeżeli chodzi o wydawnictwa. - Dziś wytwórnie nie chcą wydawać longplayów, wolą stawiać na single. Ja jednak uważam, że debiutujący artysta musi wydać pełny album. To dla niego ważne - podkreślał Piaseczny. Po 25 latach na scenie przyznaje: - Ja dziś myślę bezpiecznie o swojej karierze. Nie zastanawiam się, czy ktoś mi pozwoli nagrać następną płytę. Debiutancka płyta musi być jak najlepsza, bo być może drugiej już nie będzie - ocenia dzisiejsze realia.

Michał Szpak, za największy atut Marty Gałuszewskiej uznaje jej głos: - Na polskiej scenie od dawna nie było kogoś tak dobrze i czysto śpiewającego. Myślę tu o perspektywie nawet siedmiu lat - ocenił trener laureatki "The Voice of Poland". Są jednak rzeczy do poprawy. - Chciałbym, żeby bardziej otworzyła się na emocje, tego mi jeszcze brakuje - dodał wokalista.

Zwyciężczyni ósmej edycji telewizyjnego talent show kolejny krok postawi już na własnych warunkach, w autorskim repertuarze. Szuflada jest pełna demówek, są pierwsze pomysły na płytę. - Najbliżej mi do Ellie Goulding, Elli Eyre, ale gitarowe aranżacje też może się u mnie znajdą - mówi Gałuszewska. Jej singiel "Nie Mów Mi Nie" opowiada jej własną historię, choć oryginalnie pisany był po angielsku. W polskim przekładzie pomógł jej Patryk Kumór. Jak przyznała po finale w rozmowie z Onetem: - Chciałabym nagrać płytę z polskimi i angielskimi tekstami. Lubię śpiewać w obu językach. Nie chciałabym się tu ograniczać - dodała, trzymając statuetkę za "Najlepszy głos".

Tak kończy się ósma edycja "VOP". Ciąg dalszy historii laureatki poznamy za jakiś czas. Najbliższa okazja już na Sylwestrze z "Dwójką". W tym roku TVP zawita do Zakopanego. W koncercie weźmie udział Marta Gałuszewska i Łukasz Łyczkowski.

26/11/2017 19:10:11
Przejdź do listy nowości
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy, bądź pierwszy.
Twój komentarz
Polecane
Szukaj jakichkolwiek zdjęć!*
Zdjęcia i filmy dla dorosłych!*
Najlepszy na świecie film + wyszukiwanie!*
Darmowe randkowanie!*
Portale społecznościowe
 @muzmo_pl
muzmo.org © 2009-2018
Kontakt zwrotny / Poinformować o błędzie